Jakość edukacji w Polsce

Sprawy administracyjne oraz dyskusje na tematy wszelakie

Moderator: Moderatorzy

CzynDobro4Fun
Dyrektor
Posty: 1098
Rejestracja: 1 cze 2013, o 23:00

Jakość edukacji w Polsce

#1 Post autor: CzynDobro4Fun » 19 wrz 2014, o 11:14

pablo pisze:Chciałby by angielskiego dzieci miały więcej niż polskiego.
I bardzo dobrze. Nauka języka polskiego w podstawówce i koniec, później to tylko strata czasu. Ile więcej przydatnych przedmiotów jak: matematyka, fizyka, chemia, angielski, itp. można by zrealizować w większym wymiarze godzin, gdyby nie absolutnie nieprzydatne omawianie lektur.

Lw25
Moderator
Posty: 3010
Rejestracja: 21 sty 2014, o 15:52
Lokalizacja: Krowodrza Górka/日進市

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#2 Post autor: Lw25 » 19 wrz 2014, o 11:21

CzynDobro4Fun pisze:
pablo pisze:Chciałby by angielskiego dzieci miały więcej niż polskiego.
I bardzo dobrze. Nauka języka polskiego w podstawówce i koniec, później to tylko strata czasu. Ile więcej przydatnych przedmiotów jak: matematyka, fizyka, chemia, angielski, itp. można by zrealizować w większym wymiarze godzin, gdyby nie absolutnie nieprzydatne omawianie lektur.
Nieprzydatne omawianie lektur po podstawówce? To ciekawe, biorąc pod uwagę, że dobre książki i ich porządne omówienie, to etap dopiero szkoły średniej... No przynajmniej w minionej podstawie tak było...
Komunikacja Miejska w Krakowie jest na pokaz. Jak masa rzeczy w tym mieście.

kandela
Inspektor
Posty: 378
Rejestracja: 23 sie 2014, o 11:45
Lokalizacja: Kraków

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#3 Post autor: kandela » 19 wrz 2014, o 11:27

CzynDobro4Fun pisze:I bardzo dobrze. Nauka języka polskiego w podstawówce i koniec, później to tylko strata czasu. Ile więcej przydatnych przedmiotów jak: matematyka, fizyka, chemia, angielski, itp. można by zrealizować w większym wymiarze godzin, gdyby nie absolutnie nieprzydatne omawianie lektur.
Tu się chyba nie zgodzimy. Jedne z najcenniejszych lekcji, które pamiętam z całej szkoły, to był polski w liceum, a to za sprawą rewelacyjnego polonisty. Wiadomo, ortografii trzeba nauczyć najpóźniej gimnazjalistów, ale wiedzę o języku i literaturze trzeba uzupełniać jak najdłużej się da. Nie można okroić wymiaru godzin nauki języka polskiego. Prawdopodobnie zabrzmię jak stara prukwa, ale trochę nie podoba mi się, kiedy słyszę, że ktoś szczyci się tym, że nie czytał lektur, jednak one po coś są. Och, no i część z nich jest doskonała.
A poza tym - dopóki istnieją zupełnie dorośli ludzie, którzy nie radzą sobie z napisaniem głupiego podania, dopóty lekcje polskiego do końca liceum mają swoje uzasadnienie.
to miasto myśli, że mu wystarczy całodobowy monitoring
to miasto myli się bardzo

pablo
Dyrektor
Posty: 4403
Rejestracja: 25 lis 2010, o 18:18
Lokalizacja: Kraków

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#4 Post autor: pablo » 19 wrz 2014, o 11:54

CzynDobro4Fun pisze:
pablo pisze:Chciałby by angielskiego dzieci miały więcej niż polskiego.
I bardzo dobrze. Nauka języka polskiego w podstawówce i koniec, później to tylko strata czasu. Ile więcej przydatnych przedmiotów jak: matematyka, fizyka, chemia, angielski, itp. można by zrealizować w większym wymiarze godzin, gdyby nie absolutnie nieprzydatne omawianie lektur.
To niech zwiększą liczbę godzin matematyki. Ale nie - u nas jest owczy pęd do angielskiego. A chemii i fizyki to już w ogóle w podstawówkach nie ma. Ba, teraz nie ma nawet geografii i biologii, a historia ostała się w śladowych ilościach. A projekt dotyczy szkół podstawowych.

CzynDobro4Fun
Dyrektor
Posty: 1098
Rejestracja: 1 cze 2013, o 23:00

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#5 Post autor: CzynDobro4Fun » 19 wrz 2014, o 12:11

kandela pisze:A poza tym - dopóki istnieją zupełnie dorośli ludzie, którzy nie radzą sobie z napisaniem głupiego podania, dopóty lekcje polskiego do końca liceum mają swoje uzasadnienie.
Może miałem pecha, ale poza omawianiem lektur, które jak dla mnie nie miało w 90% przypadków żadnego sensu, nie robiliśmy niczego innego. Jakbyśmy uczyli się pisać podania, czy listy motywacyjne, czy jeszcze coś innego, to jeszcze rozumiem, ale to jest góra 2h tygodniowo. Wolałbym, żeby do liceum wróciły całki i żeby fizyka nie była kpiną w wymiarze 1h-2h tygodniowo. W klasie mat-fiz miałem 7h polskiego vs. 5h matematyki i 1h fizyki z co miesiąc zmieniającym się nauczycielem, po prostu śmiech na sali. Rozumiem, że czytanie lektur ma na celu, w pewnym sensie, pielęgnowanie tradycji i kultury, ale ani jedno, ani drugie nie utrzyma 4 osobowej rodziny. Nie wiem skąd takie usilne bronienie przedmiotu, który później w życiu się kompletnie nie przydaje. 2-3 godziny tygodniowo w zupełności wystarczą, w zamian więcej godzin matematyki i innych ścisłych przedmiotów w zależności od profilu.
pablo pisze:To niech zwiększą liczbę godzin matematyki. Ale nie - u nas jest owczy pęd do angielskiego. A chemii i fizyki to już w ogóle w podstawówkach nie ma. Ba, teraz nie ma nawet geografii i biologii, a historia ostała się w śladowych ilościach. A projekt dotyczy szkół podstawowych.
A co jest złego w pędzie do angielskiego, który teraz w każdym zakładzie pracy jest standardem? Lepiej, że było więcej polskiego, którego każdy urodzony w Polsce i bez szkoły nauczy się na poziomie komunikatywnym? Wolałbym, żeby moje dzieci miały więcej angielskiego i ułatwiony start w życiu, niż były ekspertami od interpretowania lektur.

pablo
Dyrektor
Posty: 4403
Rejestracja: 25 lis 2010, o 18:18
Lokalizacja: Kraków

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#6 Post autor: pablo » 19 wrz 2014, o 12:20

CzynDobro4Fun pisze:A co jest złego w pędzie do angielskiego, który teraz w każdym zakładzie pracy jest standardem? Lepiej, że było więcej polskiego, którego każdy urodzony w Polsce i bez szkoły nauczy się na poziomie komunikatywnym? Wolałbym, żeby moje dzieci miały więcej angielskiego i ułatwiony start w życiu, niż były ekspertami od interpretowania lektur.
Właśnie to, co napisałem - ograniczanie liczby godzin przedmiotów ścisłych i przyrodniczych, które Tobie też się zresztą nie podoba. A moje porównanie do języka polskiego wynika z tego, że angielski wygryzł już pozostałe przedmioty (trzeba było coś ograniczyć, więc pocięto geografię, fizykę, chemię itd.), więc z tymi przedmiotami nie ma co porównywać. Teraz powoli dochodzi do tego, że zacznie przebijać matematykę i język polski. Zgadzam się z Tobą, że lekcje języka polskiego można przeprowadzać w inny sposób i mogłoby by ich być mniej. Ale nie po to, by zwiększać liczbę godzin angielskiego, tylko np. historii czy geografii.

CzynDobro4Fun
Dyrektor
Posty: 1098
Rejestracja: 1 cze 2013, o 23:00

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#7 Post autor: CzynDobro4Fun » 19 wrz 2014, o 12:33

Niestety cały system edukacji kuleje i masz rację, że takie dokładanie tam, obcinanie tu, może być bardzo szkodliwe. Również ubolewam na pociętą do granic możliwości historią, geografią, biologią, chemią, wymienić można by długo. Tutaj potrzebna byłaby solidna reforma całego systemu, z uwzględnieniem obecnych reali (patrz: wszechobecny i niezbędny angielski). Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to za niedługo ludzie po liceum będą wychodzić z takim samy poziomem wiedzy, jak jeszcze nie tak dawno po samej podstawówce.

Awatar użytkownika
Cukier
Dyrektor
Posty: 10934
Rejestracja: 15 gru 2011, o 18:08
Lokalizacja: Tereny Zapleszowskie

Wybory prezydenckie i samorządowe 2014

#8 Post autor: Cukier » 19 wrz 2014, o 14:31

kandela pisze:Prawdopodobnie zabrzmię jak stara prukwa, ale trochę nie podoba mi się, kiedy słyszę, że ktoś szczyci się tym, że nie czytał lektur, jednak one po coś są. Och, no i część z nich jest doskonała.
Ja naprawdę nie mam nic przeciwko czytaniu lektur. Część z nich jest naprawdę interesująca. Natomiast zupełnie nie podoba mi się ich "omawianie" na lekcji. Zero prób własnej interpretacji, wszystko ma być robione od szablonu powtarzanego przez nauczyciela z roku na rok. Myślisz samodzielnie i masz własne zdanie? Masz przechlapane. Nikogo nie obchodzi Twoje zdanie. Chodzisz do szkoły po to żeby się nauczyć rozwiązywać testy. Masz się nauczyć myśleć tak jak autor. Nie, nie autor książki. Autor klucza odpowiedzi. Nie wolno ci interpretować tekstu na własny sposób - masz to zrobić dokładnie tak samo jak osoba układająca klucz. Żeby było jeszcze śmieszniej, klucz nierzadko jest bez sensu. Kiedyś zaproszono jakiegoś pisarza do napisania testu polegającego na analizie.. własnego dzieła. Pisarz przeanalizował swój tekst w sposób perfekcyjny (w końcu sam go pisał), lecz niestety miał inną wizję niż twórca klucza, więc dostał mizerną ilość punktów i bodajże by oblał. To dokładnie pokazuje jak wygląda edukacja języka polskiego w naszych szkołach.

Dlatego nigdy nie lubiłem polskiego, a zawsze wolałem matematykę. Dwa razy dwa jest zawsze cztery, trzy do czwartej jest zawsze 81 - i żaden domorosły imbecyl układający klucz odpowiedzi nie może ich ułożyć inaczej bo rozwiązanie jest zawsze jedno. A w polskim? Każdy człowiek jest inny i każdy może dany tekst odebrać inaczej. A w kluczu jest tylko jedna słuszna opcja i w nią masz trafić :thumbdown:
CzynDobro4Fun pisze:Wolałbym, żeby moje dzieci miały więcej angielskiego i ułatwiony start w życiu, niż były ekspertami od interpretowania lektur.
100% racji. Angielskiego i tak jest zbyt mało w szkołach, a jak jest to często brakuje zróżnicowania poziomu.

Zresztą powiedzmy sobie szczerze - jeśli ktoś wybiera liceum, to zazwyczaj chce się uczyć polskiego i dalej iść np. na prawo. Jeśli zaś ktoś wybiera technikum to głównie dlatego, że ma już dość tego polskiego i chce się uczyć głównie nauk ścisłych by zostać dobrym technikiem a w przyszłości inżynierem.
pablo pisze:A chemii i fizyki to już w ogóle w podstawówkach nie ma.
Z tego co wiem to teraz nawet w gimnazjach techniki nie ma tylko jakieś zajęcia artystyczne, a na nich szycie poduszek i takie tam bardzo potrzebne rzeczy..

marcin1410
Dyspozytor
Posty: 673
Rejestracja: 16 cze 2012, o 12:56
Lokalizacja: Z-cie/Kraków

Jakość edukacji w Polsce

#9 Post autor: marcin1410 » 19 wrz 2014, o 15:16

Aż dziwne, że nie zostało to poruszone. Chodzi mi o religię. Od pierwszej klasy podstawówki, do ostatniej klasy liceum rok w rok miałem 2h religii w tygodniu, a przy okazji 1h takich przedmiotów, jak chemia, fizyka, czy geografia i ledwie 4h matematyki.
Swoją drogą matematyka, szczególnie w klasach humanistycznych jest okrojona do skandalicznego poziomu. W zeszłym roku zacząłem studia ekonomiczne, a na I semestrze była matematyka. Studia niestacjonarne, więc większość osób po maturze podstawowej lub słabo zdanym rozszerzeniu. Efekt? Wiele osób nie było w stanie rozwiązać prostego równania z jedną niewiadomą... Przez pierwszy miesiąc ćwiczenia polegały w znacznej mierze na nadrabianiu zaległości z liceum...

Co do polskiego, to uważam, że powinien być, choć może nie w wymiarze 6h. Ten przedmiot daje pewne pojęcie o literaturze, a nie ma co się oszukiwać, wiele osób sama po książkę nie sięgnie. Rozważyć należy natomiast zmianę listy lektur, bo wiele pozycji jest dla nastolatka trudne do przebrnięcia i dość skutecznie zniechęca do książek. Przyznam się bez bicia, że choć sporo czytam, to wielu lektur przebrnąć mi się nie udało. Inna kwestia, że nauczyciele często dają na przeczytanie lektur pokroju "Lalki", czy "Potopu" góra 2 tygodnie.

Jeśli chodzi o języki, to największą bolączką jest to, że przy każdej nowej szkole zaczyna się niemal od początku. W gimnazjum miałem przez 3 lata 2h niemieckiego, więc już podstawy miałem. A w liceum? To samo od nowa, przez 3 lata nie udało się nawet dojść do etapu, na którym skończyła się edukacja w gimnazjum...

Technika w gimnazjach też jest (a przynajmniej była jak je kończyłem w '08). Tylko, że oprócz rysunku technicznego ograniczała się du suchej teorii. Za to były także niezrozumiałe dla mnie plastyka i muzyka, które miały tak śmieszny wymiar godzin, że równie dobrze można było z nich zrezygnować.

Awatar użytkownika
Cukier
Dyrektor
Posty: 10934
Rejestracja: 15 gru 2011, o 18:08
Lokalizacja: Tereny Zapleszowskie

Jakość edukacji w Polsce

#10 Post autor: Cukier » 19 wrz 2014, o 17:00

marcin1410 pisze:Aż dziwne, że nie zostało to poruszone. Chodzi mi o religię. Od pierwszej klasy podstawówki, do ostatniej klasy liceum rok w rok miałem 2h religii w tygodniu, a przy okazji 1h takich przedmiotów, jak chemia, fizyka, czy geografia i ledwie 4h matematyki.
To też dobry temat. W technikum przez trzy lata miałem całe dwie godziny matematyki w tygodniu. Śmiech na sali. I dopiero teraz, w czwartej klasie mam matematykę w wymiarze 4 godzin, lecz to tylko dlatego że dyrektor szkoły ma prawo rozdysponować kilka godzin (2-3 bodajże) tygodniowo na cały cykl kształcenia i w przypadku mojej szkoły zwyczajowo te dwie godziny są przeznaczane na dodatkowe dwie matematyki w czwartej klasie.

Także dopiero w czwartej klasie jest na tyle czasu by sensownie poćwiczyć przed maturą i zabrać się za treści z rozszerzenia. Lecz w tej kwestii z tego co wiem, całe szczęście jestem ostatnim rocznikiem który jest w ten sposób traktowany i roczniki '96 i młodsze mają już dodatkowy przedmiot taki jak matematyka rozszerzona już od pierwszej klasy technikum.

A to wszystko nie przeszkadza religii istnieć przez cały cykl kształcenia w wymiarze 2 godzin tygodniowo. Mimo że w zasadzie każdy katolik poznał już najważniejsze prawdy wiary mniej więcej do końca gimnazjum, czego przypieczętowaniem jest niejako bierzmowanie. I na tym powinna się kończyć nauka religii w szkołach. W technikum nauka religii jest niedorzeczna, ale całe szczęście jest nieobowiązkowa. I dla przykładu w mojej klasie w której są 24 osoby na religię uczęszcza około jedna trzecia. Zmusiło to niejako szkołę do przystosowania się do większości, w efekcie czego w mojej klasie religia jest zazwyczaj w miarę możliwości lekcją pierwszą bądź ostatnią, żeby nie robić niepotrzebnego okienka. I ja również zrezygnowałem z chodzenia na reglię po pierwszej klasie technikum, mimo że bynajmniej nie zrezygnowałem z wiary. Po prostu nie nauczono mnie nic, czego bym nie wiedział z lat wcześniejszych, więc uznałem że nie ma sensu poświęcać na to dwóch cennych godzin w tygodniu.
marcin1410 pisze:Swoją drogą matematyka, szczególnie w klasach humanistycznych jest okrojona do skandalicznego poziomu.
To akurat nie powinno dziwić. Po to ludzie idą na humana, żeby się nie uczyć matmy. I analogicznie po to ludzie idą do technikum, żeby się nie uczyć polskiego, ale niestety i tak muszą.
marcin1410 pisze:Przyznam się bez bicia, że choć sporo czytam, to wielu lektur przebrnąć mi się nie udało. Inna kwestia, że nauczyciele często dają na przeczytanie lektur pokroju "Lalki", czy "Potopu" góra 2 tygodnie.
Jeśli chodzi o mnie, to nie przeczytałem takich pozycji jak "Cierpienia Młodego Wertera" czy "Dziady cz. III" bo uznałem, że te książki są na tyle głupie, że tego się nie da czytać i nie jest to zdrowe dla psychiki technika. Natomiast dość ciekawa pozycja jaką jest "Lalka" skutecznie mnie odstręczyła od jej przeczytania swoją grubością. Zwyczajnie nie mam na to czasu, a poloniści najpewniej nie wiedzą, że uczniowie mają na głowie mnóstwo innych przedmiotów a nie tylko polski, który akurat technikowi jest potrzebny jak psu buty.
marcin1410 pisze:Jeśli chodzi o języki, to największą bolączką jest to, że przy każdej nowej szkole zaczyna się niemal od początku. W gimnazjum miałem przez 3 lata 2h niemieckiego, więc już podstawy miałem. A w liceum? To samo od nowa, przez 3 lata nie udało się nawet dojść do etapu, na którym skończyła się edukacja w gimnazjum...
Mi się trafiło i miałem niemiecki od 4 klasy podstawówki. W gimnazjum nauczycielka zdecydowała się na kontynuację (uczęszczałem do zespołu szkół gdzie była podstawówka oraz gimnazjum) tego co było do tej pory, co było dla większości dobre, ale ucierpiały na tym osoby które przyszły do gimnazjum po innej podstawówce. Te osoby już w niemieckim ogólnie nie mogły się odnaleźć, ale na szczęście były to całe trzy osoby w przypadku mojej klasy i na dodatek akurat takie które nie miały zbyt wygórowanych aspiracji ogólnie z większości przedmiotów.

Zaś w technikum oczywiście zaczęto edukację niemieckiego od podstaw czyli mniej więcej od poziomu z 1 gimnazjum, w efekcie przez całe technikum nie nauczyłem się praktycznie nic nowego, za to miałem same piątki dzięki wiedzy wyniesionej z podstawówki i gimnazjum. I całe szczęście że taką wiedzę posiadałem, bo akurat w technikum trafiłem na tak nieudolną germanistkę, że gdybym tego całego materiału nie znał, to bym się przy niej za cholerę nie nauczył.
marcin1410 pisze:Technika w gimnazjach też jest (a przynajmniej była jak je kończyłem w '08). Tylko, że oprócz rysunku technicznego ograniczała się du suchej teorii.
Była. Skończyłem gimnazjum w 2011 jako ostatni rocznik mający technikę. Kolejny rocznik to już nowa postawa programowa, i tam technika jest zastąpiona właśnie przez owe zajęcia artystyczne.

Nowa podstawa programowa część problemów rozwiązała, ale też narobiła sporo nowych. Świetny przykład to historia w gimnazjum a potem w szkole średniej. Wg starej podstawy, w obu tych szkołach zaczyna się od człowieka pierwotnego i po kolei brnie przez wszystkie epoki. Oczywiście biorąc pod uwagę to, że statystycznie w ciągu roku odpada ileś tam lekcji z różnych powodów, niemal zawsze było tak, że pod koniec 3 klasy nauka z historii zatrzymywała się mniej więcej na pierwszej lub drugiej wojnie światowej i zwyczajnie brakło czasu na naukę o zgrozo najważniejszej dla nas historii czyli tej współczesnej a więc PRLu i schyłku XX wieku. Nowa podstawa CZĘŚCIOWO rozwiązuje ten problem w ten sposób, że nauka historii w gimnazjum zaczyna się od prehistorii i kończy na pierwszej wojnie światowej, zaś historia w szkole średniej jest niczym innym jak brakującym czwartym rokiem gimnazjum, w którym realizuje się właśnie historię współczesną od pierwszej wojny światowej do czasów współczesnych. Bardzo dobrze że w końcu znaleziono czas na naukę tego najważniejszego dla nas okresu historii, tylko że szkoda, że JEDYNIE w pierwszej klasie szkoły średniej. Później już historii zwyczajnie nie ma. Zmiana więc trochę dyskusyjna, ale z drugiej strony jeśli mamy marnować czas na uczenie się o wojnach punickich w szkole średniej, to może faktycznie lepiej to sobie podarować i przeznaczyć ten czas w tygodniu na inne, ważniejsze przedmioty.

Awatar użytkownika
Paparazzi 97
Specjalista
Posty: 271
Rejestracja: 29 gru 2013, o 20:01
Lokalizacja: Krowodrza Górka
Kontakt:

Jakość edukacji w Polsce

#11 Post autor: Paparazzi 97 » 19 wrz 2014, o 17:54

Jestem aktualnie w drugiej klasie liceum na profilu "mat-fiz-inf" i chętnie podzielę się z Wami moim świeżym zdaniem na temat systemu edukacji, bo jestem drugim rocznikiem nowej podstawy programowej.

W pełni popieram zmiany w nauczaniu historii. Materiału w gimnazjum jest sporo, i bardzo dobrze że najważniejsza część została przerzucona do Liceum/Technikum. Przy okazji powstał taki twór: "historia i społeczeństwo" w wymiarze 2h tygodniowo. Nie wiem czemu wszyscy na niego narzekają - jest to po prostu zebranie wiedzy historycznej z całego gimnazjum i ogólne omówienie historii na przestrzeni wieków, (razem z tymi nieszczęsnymi wojnami punickimi, ale już bez dat) Ale przede wszystkim pojawiają się liczne wątki tematyczne np. "nauka i technika", gdzie można zagłębić się ciekawsze tematy, a przede wszystkim podyskutować na różne tematy. I to sobie chwalę, po co mi znać datę wojen punickich, jak nie wiem jaki wpływ odegrały na ówczesny świat antyczny, i jak wpłynęły na współczesność?

Jeśli chodzi o język polski, to trafiłem na nauczycielkę, która przerabia z nami podręcznik rozszerzony i jeszcze przynosi dodatkowe teksty. Ale język polski jest dyskusją na temat utworów, przedstawionych w nich prawd życiowych, co autor miał na myśli itd. Niestety do tego potrzebna jest wiedza, ale takie moralizujące lekcje polskiego mimo mojego profilu sobie cenię - można zupełnie inaczej patrzeć na świat omawiając wiersze i badając światopogląd z różnych epok, i nie oszukujmy się, podstawowa wiedza j. polskiego jest po prostu potrzebna.

Matematyki mam 8h w tygodniu + kółko, co w połączeniu z całą listą zadań do domu daje całkiem niezłe efekty. Myślę że zwiększenie tej liczby do przyspieszenia nie prowadzi, bo przerabiany materiał trzeba przyswoić i przetrawić. Natomiast myślę że spokojnie możnaby podnieść poziom, wracając np. procenty do podstawówki. Szkoda że w pierwszej klasie liceum miałem tylko 4h - to było stanowczo za mało.

Fizyka w pierwszej klasie liceum, nawet na rozszerzeniu, to kpina w postaci 1h tygodniowo. Jednak, tak jak w przypadku historii, stanowi po prostu dopełnienie wiedzy z gimnazjum, czyli głownie astronomię i inne (nie)zbędne dodatki. Od drugiej klasy zaczyna się porządne przerabianie fizyki w zasadzie od podstaw, ale szkoda tego zmarnowanego roku, choć teraz mam 5h + kółko

Informatyka w polskiej edukacji kuleje. Szkoła podstawowa ogranicza się do rysowania w paincie, gdzie uczniowie już przerastają wiedzą nauczyciela. Gimnazjum to czysta strata czasu - dopiero od liceum na rozszerzeniu zaczyna się: począwszy od dokładnego omówienia Worda, czy Excela (razem ze wszystkimi funkcjonalnościami) przez HTML, Css'a, algorytmikę, programowanie, na grafice kończąc. Szkoda, bo sporo z tych tematów można by dobrze zrealizować w gimnazjum, ucząc większą część naszego społeczeństwa obsługi chociaż podstawowych programów.

Chemia, akurat w moim gimnazjum była zrealizowana - super, po 3 latach nauki, wszystkie reakcje, kwasy, sole, węglowodory miałem w jednym palcu. Tylko do dziś się zastanawiam, do czego mi to jest potrzebne. 1 klasa LO to są takie luźne tematy "chemia w łazience" itd, które uczą trochę przydatnej wiedzy na temat otaczającego nas świata. Ale tylko 1h tygodniowo, a nauczyciele nie są przygotowani do nowych wymagań, zatem wszystko się sypie. Z biologią i geografią jest dokładnie tak samo, w moim przypadku te przedmioty zostały dobrze i dokładnie zrealizowane w gimnazjum.

Natomiast popieram zdania w kwestii religii. 2h w tygodniu obecnie służą raczej jako czas odrabiania lekcji i nauki następnych przedmiotów. Na szczęście ksiądz który nas uczy, ma zdrowe podejście do życia nie boi się tematów tabu (eutanazja, aborcja) i chętnie podejmuje dyskusje na te tematy. Nie ma żadnej nauki modlitw czy korzystania z bzdurnych katechizmów - jest rzeczowe omówienie problemów które na nas czekają w prawdziwym życiu, dlatego chodzę na religię - tak jak ponad 90% mojej klasy.

Angielski w wymiarze 3h to faktycznie trochę mało, a polskim uczniom brakuje zwyczajnego obycia z językiem. Natomiast nauka innych języków jest nieporozumieniem, szczególnie jeśli chodzi o włoski, hiszpański, francuski. Nauczyciele zamiast uczyć dogadać się z obcokrajowcami, uczą kilku czasów przeszłych i innych skomplikowanych struktur gramatycznych - uczeń kompletnie nie dogada się z obcokrajowcem w innym języku niż po angielsku, ale za to zna dobrze czas przeszły.

Technika w gimnazjum - zdecydowania brakuje obycia z narzędziami, a 1h w 1 klasie gimnazjum to tylko omówienie opisowe np budowy lutownicy, bez jakiejkolwiek praktyki. Lekcje muzyki i plastyki to dopiero nieporozumienie, z którym zmagałem się przez całe gimnazjum. W 1 klasie liceum wraca w postaci takich przedmiotów jak: przedsiębiorczość, wiedza o kulturze, czy edukacja dla bezpieczeństwa. Brzmią życiowo, ale wydaniu naszych nauczycieli to kupowanie niepotrzebnych podręczników i straszna strata czasu, bo nikt nie umie uczyć tych przedmiotów.
Denerwować się to znaczy mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. - Ernest Hemingway

wincent
Dyrektor
Posty: 1294
Rejestracja: 2 lis 2012, o 23:48
Lokalizacja: Kraków

Jakość edukacji w Polsce

#12 Post autor: wincent » 19 wrz 2014, o 18:06

pablo pisze:To niech zwiększą liczbę godzin matematyki. Ale nie - u nas jest owczy pęd do angielskiego
Ołtkrosing, i "tania siła robocza" którą się nawet ministerstwo chwali. Po co do tego matematyka? :cry:
No i jak piszą wyżej - 2 godziny religii przez kilkanaście lat: podstawa systemu w Bolandii.

kandela
Inspektor
Posty: 378
Rejestracja: 23 sie 2014, o 11:45
Lokalizacja: Kraków

Jakość edukacji w Polsce

#13 Post autor: kandela » 19 wrz 2014, o 23:56

Nigdy nie zrozumiem tych żali, że polski jest taki zły w szkole, ale to z nadmiaru szczęścia - miałam zaszczyt mieć te lekcje z niesamowitym polonistą. Każdy przejaw myślenia "po swojemu' był wychwycony i podbijany, interpretacje krążyły, jak tylko można sobie wymarzyć (chyba że zabrnęliśmy w kozi róg, a nie było bardzo ciężko klasę biologiczno-chemiczno-fizyczną zagiąć). Do interpretacji dostawaliśmy Jima Morrisona czy utwory młodopolskie - z rozrzewnieniem wspominam oddawanie ocenionych wypracowań :) Moje 8 stron, które napisałam prawie jednym tchem zostało skitowane "Czemu skończyłaś w połowie?" ;) Życzę każdemu takiego nauczyciela. Wspaniałe doświadczenie. Chciałabym mieć jeszcze więcej tych lekcji, nawet teraz, gdy moje życie jest tylko na pół artystyczne, drugie pół to świat zgoła inny.
W trzeciej klasie liceum (hoho, dawno temu jednak) mieliśmy też fantastycznego katechetę. Ani razu się nie nudziłam, zawsze dyskusja była żywa i nauczyciel umiał wszystkich zaangażować.
Sorka od angielskiego była fantastyczna, nauczyła nas tyle, ile mogła w ciągu pięciu godzin każdego tygodnia. Co prawda żaden nauczyciel i żadna książka nie nauczyły mnie obcego języka tak, jak seriale, ale przecież to nie jest zarzut w kierunku szkoły :)
Równie dobrze wspominam licealną chemię, fizykę, historię (tej nigdy nie opanowałam wystarczająco, ale po prostu w tym temacie mam łeb zakuty i już), matematykę. Nawet na informatyce czegoś się nauczyłam... Z Liceum Ogólnokształcącego wyszłam jako człowiek, który jako-taką wiedzę o świecie ma i wstydzić się nie muszę.


Ciężko jest mi ocenić to, co dzieje się teraz. Słyszę, jak moi młodsi koledzy i koleżanki opowiadają, że mają w liceum lekcje przyrody... Trudność sprawia mi wyobrażenie sobie tych zajęć, ale zobaczymy, może coś się uda :)

Najbardziej sprecyzowany zarzut w kwestii polskiego szkolnictwa to taki, że klasy są zdecydowanie zbyt liczne. W gimnazjum i ogólniaku miałam już maksymalnie 28 osób w klasie (w liceum nawet chyba 23), ale pamiętam te 33 (32 może) osoby w klasie w podstawówce i to był koszmar. Za dużo osób, za małe sale, nauczyciele (mimo starań) nie zawsze mogli to ogarnąć i poświęcić wystarczająco dużo czasu każdemu. Nauka w mniejszych grupach jest bardziej efektywna.
to miasto myśli, że mu wystarczy całodobowy monitoring
to miasto myli się bardzo

Awatar użytkownika
tomek_m
Dyrektor
Posty: 3228
Rejestracja: 7 mar 2014, o 12:22
Lokalizacja: Michałowice

Jakość edukacji w Polsce

#14 Post autor: tomek_m » 20 wrz 2014, o 00:31

To i ja się wtrącę, tak pobieżnie przeczytałem ten temat i dotyczy on m.in ilości godzin j. Angielskiego w szkole, często kosztem innych przedmiotów.
Dlaczego jest go tak dużo w tygodniu?, rąbka tajemnicy uchylił @wincent
wincent pisze:"tania siła robocza" którą się nawet ministerstwo chwali.
Uczą j. Angielskiego po to, aby kolejne pokolenia Polaków, już były zawczasu przygotowane do wyjazdu na "zachód" do pracy na budowach, zmywakach itp...

Nikt się do tego nie przyzna, ale taka jest prawda.

Awatar użytkownika
Cukier
Dyrektor
Posty: 10934
Rejestracja: 15 gru 2011, o 18:08
Lokalizacja: Tereny Zapleszowskie

Jakość edukacji w Polsce

#15 Post autor: Cukier » 20 wrz 2014, o 00:53

tomek_m pisze:Uczą j. Angielskiego po to, aby kolejne pokolenia Polaków, już były zawczasu przygotowane do wyjazdu na "zachód" do pracy na budowach, zmywakach itp...
Akurat za granicę w celu podjęcia prostej pracy fizycznej typu zmywak/budowa/itd. wyjeżdżają głównie osoby, które do nauki w szkole się nie przykładały, nierzadko również olewały i język obcy. Dopiero gdy ich sytuacja życiowa zmusi - nic nie umieją więc do żadnej sensownej pracy w kraju nikt ich nie chce, zaś prace fizyczne w Polsce są nędznie opłacane. Wówczas pojawia się decyzja o emigracji do "nowego lepszego świata", a nauka angielskiego czy innego języka odbywa się dopiero na miejscu, przez kontakt z miejscowymi na obczyźnie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „V. Inne”