Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

Sprawy polityczne, działalność spółek miejskich, tematy niezwiązane z komunikacją i transportem

Moderator: Moderatorzy

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
tomta1
Dyrektor
Posty: 3713
Rejestracja: 14 lip 2013, o 18:48
Lokalizacja: Kraków

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#961 Post autor: tomta1 » 4 gru 2019, o 20:07

Cukier pisze:Swoją drogą, to na skrzyżowaniu al. Róż z Rydza-Śmigłego trochę nie rozumiem dlaczego nie zrobili wysepek (azyli) tylko bieda wersję uszy Myszki Miki.
Brak odpowiedniej szerokości. Tam musi być nieco szerzej ze względu na kursującą komunikację miejską i prawdopodobnie stąd się nie zmieścił normatywny, 2-metrowy azyl. Te bieda-uszy mają razem po obu stronach oidp między 1,50–1,75 m, więc trochę za wąsko. Niemniej, i tak osiągnięto (minimalne, ale jednak) optyczne zwężenie jezdni. Racja, mogłoby być lepiej, ale bez przebudowy to chyba nic lepszego się nie wymyśli.
Tutaj znajdziesz różne mapy, schematy, obliczenia i wykazy, które dotychczas udostępniłem.

Awatar użytkownika
Cukier
Dyrektor
Posty: 10871
Rejestracja: 15 gru 2011, o 18:08
Lokalizacja: Tereny Zapleszowskie

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#962 Post autor: Cukier » 17 sty 2020, o 18:16

Więcej fotoradarów na polskich drogach. MI kupuje 26 nowych
https://www.transport-publiczny.pl/wiad ... 63619.html

Nowe fotoradary w Krakowie i gminach ościennych do końca 2020 roku:
- Kryspinów DW780, pikietaż: 20,9 (granica z Liszkami, most na Sance)
- Kraków, Lublańska, DK79 (zapewne wielki powrót -> zjazd z estakady Iżyckiego, przed światłami przy stacji paliw, w kierunku al. 29 Listopada - dotychczasowy zlikwidowano między 2011 a 2014r. wg streetview)
Na liście rezerwowej jest również Armii Krajowej, nie znalazłem dokładnego źródła, ale przypuszczalnie chodzi o przejście przy wiadukcie ul. Bronowickiej.
montowane fotoradary będą miały tolerancję 11 km/h. To oznacza, że np. w miejscu ograniczenia prędkości do 50 km/h, będą "karały" kierowców jadących minimum 61 km/h. [...] Polska jest krajem gdzie nasycenie fotoradarami jest jedno z najmniejszych w Europie. – Jeden fotoradar przypada na obszar około 1 tys. km kw. W Belgii, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech na tym samym obszarze znajduje się od 20 do 33 urządzeń – podaje dyrektor Instytutu Transportu Drogowego.
Ode mnie:
Dobrze, że w końcu coś się rusza w tej sprawie, natomiast rusza się zdecydowanie zbyt mało i w moim odczuciu w nie najpilniejszym miejscu. Owszem, na międzyestakadziu na Lublańskiej jeśli są warunki to jeździ się 100 km/h albo i więcej, ale dopóki czerwone światło jest respektowane, to większego zagrożenia nie ma - nie przypominam sobie by miał tam miejsce w ostatnim czasie żaden poważny wypadek w którym ktoś byłby ciężko ranny. Są miejsca gdzie jest znacznie niebezpieczniej, a pieszych żadna sygnalizacja nie chroni - choćby właśnie na Armii Krajowej (przy Bronowickiej), na Conrada (przy wiadukcie nad linią kolejową), na Jasnogórskiej (przy Chełmońskiego), na Andersa (między DH Wanda a Rondem Kocmyrzowskim). I to tylko miejsca gdzie realnie da się rozpędzić, trochę umniejszam tu takim miejscom jak Armii Krajowej przy Przybyszewskiego czy Młyńska przy Bohaterów Wietnamu bo tam jednak częściej jest korek niż go nie ma więc fotoradar za wiele nie zdziała.

Yunkers
Specjalista
Posty: 185
Rejestracja: 27 paź 2017, o 20:36
Lokalizacja: Skawina

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#963 Post autor: Yunkers » 18 sty 2020, o 13:46

Powinni fotoradar postawić na DK79 przy węźle na Rząskę w stronę Krakowa. Tam jest kuriozalna sytuacja, że od świateł przy "Factory" do znaku "Kraków" można jechać 100 km/h, a potem nagle wyskakuje znak "Kraków" i teren zabudowany (dopiero przy ulicy Starego Dębu jest "70", więc przez te 200 metrów trzeba jechać 50). Nikt, ale to absolutnie nikt, tam nie zwalnia, więc pięniądz byłby z tego niezły :P.
A tak bardziej na serio, to moim zdaniem problem z przestrzeganiem ograniczeń prędkości ma dwa końce. Z jednej strony kierowcy często nie mają umiaru i dopóki nie postawi się progu/wysepki/fotoradaru jeżdżą o wiele za szybko powodując wypadki, ale z drugiej drogowcy też lubią dać ograniczenie na wyrost. Bo jak wytłumaczyć to, że Olszanicka na całej długości jest w "terenie zabudowanym"? Przecież od wiaduktu nad A4 do cmentarza prowadzi przez nieużytki i można by spokojnie jechać na niej nawet 90 bez większego zagrożenia. Podobnie policjanci lubili niegdyś łapać kierowców na Bunscha, ale znów rodzi się pytanie, czy samochód jadący 70 na Bunscha stanowi aż takie zagrożenie? Chodnik oddzielony od jezdni, przejść dla pieszych brak (teraz jest jedno nowe przy "Atucie", ale są światła), widoczność dobra, zakrętów brak, więc czemu 50, a nie 70?

PanA
Kierownik
Posty: 835
Rejestracja: 8 lip 2015, o 10:07

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#964 Post autor: PanA » 19 sty 2020, o 16:26

Tak, tak, "miszczu dugiej prostej".
MKM-owie to jednak wielkie: xD

Awatar użytkownika
Sorig
Dyspozytor
Posty: 713
Rejestracja: 17 sty 2014, o 13:54
Lokalizacja: Kraków-Bronowice

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#965 Post autor: Sorig » 19 sty 2020, o 19:12

Yunkers pisze:Powinni fotoradar postawić na DK79 przy węźle na Rząskę w stronę Krakowa. Tam jest kuriozalna sytuacja, że od świateł przy "Factory" do znaku "Kraków" można jechać 100 km/h, a potem nagle wyskakuje znak "Kraków" i teren zabudowany (dopiero przy ulicy Starego Dębu jest "70", więc przez te 200 metrów trzeba jechać 50). Nikt, ale to absolutnie nikt, tam nie zwalnia, więc pięniądz byłby z tego niezły .
To ograniczenie do 50 jest tam ze względu na zawrotkę.

Awatar użytkownika
Cukier
Dyrektor
Posty: 10871
Rejestracja: 15 gru 2011, o 18:08
Lokalizacja: Tereny Zapleszowskie

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#966 Post autor: Cukier » 19 sty 2020, o 20:51

A po cholerę tam jest ta zawrotka? Kawałek dalej jest skrzyżowanie wielopoziomowe gdzie można bezkolizyjnie zawrócić. Tak samo po co nadal jest 50 w okolicy skrzyżowania z Tetmajera, skoro zawieszono ją ze względu na niebezpieczne nieosygnalizowane przejście dla pieszych - co już dawno jest historią, bo przejście osygnalizowano?

Tak samo bezsensownie jest zorganizowana Brzeska po remoncie. Domyślnie jest 50/60, na przejściach dla pieszych jest 50, tymczasem droga ma parametry typowe dla obszaru niezabudowanego i zdecydowanie 70 nie byłaby tam przesadą. A o bezpieczeństwo pieszych można się było postarać azylami na środku, zamiast asfaltowych poboczy optycznie poszerzających jezdnię i ograniczenia dla picu. Równie źle jest na Łowińskiego między Petofiego a Kocmyrzowską, gdzie nie ma najmniejszych podstaw by było 50, powinno być co najmniej 70 a może i nawet 90. Ujastek Mogilski to samo - nie ma tam ŻADNYCH zabudowań, co więcej mają tam wjazd tylko pojazdy uprawione do poruszania się drogami ekspresowymi, więc nie ma mowy o zagrożeniu dla rowerzystów itd. Nikomu by się krzywda nie działa gdyby od samej al. Solidarności samochody mogły już się rozpędzić chociaż do 90. Albo północno-zachodnia IV obwodnica: dlaczego odcinek Modlniczka - Modlnica nie dość że nie ma statusu drogi ekspresowej, to jeszcze ma ograniczenie do 90? W czym problem żeby tam lewym pasem jechać 120? Jeśli tak istotne są pasy rozbiegowe / zjazdowe, to dlaczego się nie stosuje innych ograniczeń dla poszczególnych pasów, przykładowo 90 na prawym i 120 na lewym? A jeśli się czepiamy takich kwestii jak odległość między węzłami to zdecydowanie powinniśmy posprzątać burdel jaki jest na obwodnicy zachodniej i południowej, która ze względu na węzły Łagiewniki-Południe i Tyniec-Bielany powinna natychmiast stracić status autostrady. W takich kwestiach prawo powinno działać wstecz, choćby i drogą budował sam Hitler - jeśli nie spełnia współczesnych standardów to degradujemy i koniec.

Zresztą nie można udawać, że problemu nie ma, bo i sam Dworak otwarcie o nim mówi. Zarządcy dróg "dmuchają na zimne" i w wielu miejscach stawiają zupełnie bezzasadne i przesadzone ograniczenia prędkości, często w myśl "chcemy żeby jechali 70, ale jak damy 70 to pojadą 90, więc dajmy 50 to pojadą 70 i będzie tak jak chcemy". A efekt tego jest wprost przeciwny bo autorytet znaku ograniczenia prędkości w Polsce obowiązuje chyba tylko na łącznicach autostradowych gdzie faktycznie jak pisze 70 to lepiej jechać 70 bo inaczej można wylecieć z zakrętu. Wszędzie indziej widząc 70 kierowca nie czuje żadnego respektu, bo znak równie dobrze mógł zostać postawiony bezzasadnie i w średnio 1/3 przypadków tak jest w istocie.

A jeśli chodzi o "polską mentalność i kulturę na drodze" to po dwumiesięcznym pobycie w Niemczech stwierdzam, że wcale nie różnimy się tak bardzo od naszych zachodnich sąsiadów. Na autostradach jeżdżą równie źle co Polacy, zwłaszcza przy zmianie pasa nagminnie wymuszając pierwszeństwo w myśl "jak zdąży wyhamować to to jeszcze nie jest wymuszenie". Z tym jest nawet gorzej niż w Polsce, ale za to lepiej w kwestii tego, że Niemiec nie będzie napieprzał długimi tylko grzecznie poczeka aż się mu zjedzie. A poza autostradami Niemcy mają całkiem sporo dróg lokalnych o charakterze typowo obszaru niezabudowanego, gdzie nagminnie dają 70, których gdy nikt nie patrzy to raczej mało kto przestrzega. Jedyne co sprawia, że w obszarze zabudowanym dla Niemców 50 czy 30 jest święta to fotoradary, których jest nakićkane dosłownie na każdym kroku w 90% bez żadnych ostrzeżeń - wobec czego na przekraczanie prędkości pozwalają sobie tylko ci którzy jeżdżą daną trasą codziennie i wiedzą gdzie trzeba zwolnić. Nikt kto jedzie w nieznane nie zaryzykuje, ale też w znanym nie można się czuć zupełnie pewnie, bo stosują też fotoradary mobilne. I te fotoradary się nie pie***lą jak Polskie, że trzeba przekroczyć prędkość o co najmniej 20 km/h czy wg nowego polskiego standardu o 11 km/h, tylko już od najmniejszych przekroczeń robią zdjęcie i przysyłają najniższy mandat 15 € za przekroczenie do 10 km/h. Tylko skutecznie narzędzie egzekwowania znaków sprawia, że budzą one respekt. Gdyby Niemcy mieli tyle fotoradarów co my, to trup ścieliłby się im w iście polski sposób.

Yunkers
Specjalista
Posty: 185
Rejestracja: 27 paź 2017, o 20:36
Lokalizacja: Skawina

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#967 Post autor: Yunkers » 20 sty 2020, o 11:42

Sorig pisze:
Yunkers pisze:Powinni fotoradar postawić na DK79 przy węźle na Rząskę w stronę Krakowa. Tam jest kuriozalna sytuacja, że od świateł przy "Factory" do znaku "Kraków" można jechać 100 km/h, a potem nagle wyskakuje znak "Kraków" i teren zabudowany (dopiero przy ulicy Starego Dębu jest "70", więc przez te 200 metrów trzeba jechać 50). Nikt, ale to absolutnie nikt, tam nie zwalnia, więc pięniądz byłby z tego niezły .
To ograniczenie do 50 jest tam ze względu na zawrotkę.
Nie jestem przekonany czy sama (przez nikogo nieużywana) zawrotka powinna być pretekstem do tak dużego ograniczenia prędkości. Zwłaszcza, że na Jasnogórskiej na skrzyżowaniu z Ojcowską i Gaik jest 70 - a sytuacja jest dużo bardziej niebezpieczna przez auta jeżdżące Ojcowska↔Gaik (nie mam pojęcia jak autobusy przejeżdżają w ten sposób, ale najwidoczniej się to udaje).
Poza tym zgadzam się z Cukrem. Źle postawiony znak potrafi zrobić więcej złego niż brak znaku. Jestem w stanie sobie wyobrazić jak "poprawiłoby się" bezpieczeństwo na Pasterniku, gdyby kierowcy faktycznie na chybcika zwalniali ze 100 do 50... Muszę się też zgodzić kwestii tego, czy Polacy jeżdżą tak źle. Ja mam drobne doświadczenia z Włochami i pewnym mini-rondem przez które większość aut jeździło tak, jakby wysepka na środku nie istniała (była na tyle niska, że dało się spokojnie przejechać). Ale, żeby nie było tak kolorowo, mam wrażenie, że im dalej od Krakowa, tym mniej przepychających aut na autostradzie. Serio, nie spotykałem się z tym na Śląsku i Podkarpaciu.

Awatar użytkownika
lucapacioli
Dyspozytor
Posty: 634
Rejestracja: 26 gru 2009, o 21:42
Lokalizacja: Wieliczka/Kraków, os.Widok

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#968 Post autor: lucapacioli » 20 sty 2020, o 12:07

No akurat w porównaniu z Włochami to na naszych drogach panuje istna sielanka. :D
lepiej milczeć i sprawiać wrażenie głupiego, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości

PanA
Kierownik
Posty: 835
Rejestracja: 8 lip 2015, o 10:07

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#969 Post autor: PanA » 24 sty 2020, o 01:56

lucapacioli pisze:No akurat w porównaniu z Włochami to na naszych drogach panuje istna sielanka. :D
We Włoszech jeżdżą dość brawurowo, ale nie szybko, to jest różnica. Stłuczki, zarysowania są częste, ale hospitalizacja i śmierć dużo rzadsze niż w Polsce.

I trzeba zgodzić się z Cukrem, ze głównie fotoradary i fizyczne metody uspokajania ruchu robią główną robotę. Ale nadal można zrobić to u nas. Co prawda nie z fotoradarami, bo tylko ITD może stawiać, a jeszcze ostatnia kontrola NIK-u wykryła, że były one ustawione na tolerancję aż 30 km/h(!), ale fizyczne metody uspokajania ruchu cały czas można. Choćby prefabrykaty.

Wycofania statusu autostrady... Oj, prawo nie działa wstecz tylko jeśli chodzi o podatki i prawo karne xD
Reszta działa, ale wyobraź sobie, że istnieje coś takiego jak odstępstwo uzyskane z ministerstwa ze względu na lokalną sytuację i nie rozumiem, dlaczego tu miałoby być utracenie statusu - w tych już opisywanych Niemczech jest trochę miast z obwodnicami o statusie autostrady z dość częstymi węzłami i widywałem tam ograniczenia nawet do 80-tki.
MKM-owie to jednak wielkie: xD

fysztof
Specjalista
Posty: 216
Rejestracja: 27 sie 2015, o 08:02

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#970 Post autor: fysztof » 24 sty 2020, o 12:42

U nas to niestety w największym stopniu mentalność przede wszystkim jest do zmiany. Od góry do dołu - tj. od ustawodawców, przez urzędników, kierowców, po policję...

Ot choćby dyskusja poniżej. Że trzeba tu lub tam podnieść prędkość powyżej 50, aż zacytuję "nie ma najmniejszych podstaw by było 50, powinno być co najmniej 70 a może i nawet 90". Tak, w mieście... Ja na przykład uważam, że na obszarze zabudowanym podnoszenie prędkości powyżej 50 km/h powinno być absolutnie wyjątkowe i bardzo rzadkie. Czemu? Bo:
- podwyższanie prędkości przyzwyczaja do szybszej jazdy (jeśli w całym mieście będzie z definicji max. 50 km/h, to prędzej czy później kierowcy wyrobią sobie czucie takiej właśnie jazdy)
- im wyższa prędkość, tym większy hałas generowany przez ruch samochodów
- 50 km/h jest granicą bezpieczeństwa dla pieszych (powyżej tej prędkości potrącenie praktycznie równa się śmierci)
- wyższa prędkość jest również zagrożeniem dla rowerzystów i zniechęca sporo osób do korzystania z tego środka transportu
- większa prędkość wcale nie przekłada się na większą płynność (np. z powodu większych odstępów) - może być wręcz przeciwnie, co w efekcie może powodować większe zanieczyszczenia (więcej momentów przyspieszania i hamowania, zamiast jednostajnej jazdy)
- z większą prędkością skutki i koszty stłuczek i wypadków są znacznie poważniejsze
- zmniejszenie prędkości dla komunikacji indywidualnej zmniejszy odczucie, że KM "jest wolna" - to też trochę podświadomie działa...
- większe prędkości niestety wiążą się z przeskalowaną infrastrukturą, jeśli ruch będzie wolniejszy to i łatwiej będzie zauważyć absurdalnie rozbudowane ulice...

Polecam proste doświadczenie wyboru jakiejś trasy np. długości 10 km przez Kraków. Jednym razem z jazdą do max. 50 km/h, innym do max. 70 km/h. O ile szybciej ją można pokonać? Biorąc pod uwagę skrzyżowania, światła, przejścia dla pieszych, innych uczestników ruchu itp. Z praktyki, jeśli w ogóle, to 1-2-3 minuty... Czy za taki efekt warto płacić powyższymi skutkami?

Oczywiście, żeby cokolwiek się zmieniło, to Polaków trzeba by fizycznie zmusić do takiej jazdy. Już dzisiaj, nawet mimo ograniczeń podniesionych do 70 km/h, znaczna część kierowców jeździ po 90, 100 albo i więcej. Kamieńskiego, Lipska, Botewa, Bora-Komorowskiego, Wielicka, Powstańców Śląskich/Wielkopolskich i długo by jeszcze wymieniać. Jeśli tylko się da, to zap... ile wlezie. Tylko odcinkowe pomiary, zwężenie pasów ruchu (3,5 m w mieście to absurd - takie są na drogach ekspresowych!), sygnalizacje jeśli synchronizowane to do max. 50 km/h oraz stanowcza policja a nie żałująca, że pracuje ("przykro mi, ale dziś będzie mandacik", "no cóż, ale dam minimalny z widełek" itp.). Ale to już wracamy do punktu wyjścia, czyli świadomości ustawodawców i urzędników...

PanA
Kierownik
Posty: 835
Rejestracja: 8 lip 2015, o 10:07

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#971 Post autor: PanA » 24 sty 2020, o 13:39

Ależ dokładnie. W dużych zachodnich miastach nawet wielopasmowe aleje potrafią mieć ograniczenie do 30-stki, a drogi 2+2 z 40-stką to standard. To samo z ograniczeniami poza obszarem zabudowanym. Tam też z jakichś powodów pojawiają się piesi czy rowerzyści (trasy rowerowe, przystanek poza wsią, brak dobrej komunikacji i między wsiami chodzą piesi itd.) i jeśli tak jest, to nikogo nie obchodzi dogmat o obszarze zabudowanym.

Pamiętam jak jak dziecko jeździłem z ojcem autem po Małopolsce i do Warszawy lata temu. Na krajówce i po wojewódzkich i przekroju 1+1 normalnie kierowcy jeździli nocami po 100, 110 km/h. Oczywiście poza zabudowaniami. Ale w okolicach 4 i 5 rano normalnie co kilkanaście sekund migał jakiś pieszy idący po poboczu, bo szli na przystanki. Najgorsze było to, że czasem było tak, że jedzie się po wsi, jedzie, a przystanek właśnie dla tej wsi położony dopiero poza wsią!
I to, że piesi mieli odblaski, nic nie pomagało, bo nawet jak się świecił jak choinka, to od momentu zauważenia go do minięcia mijała z sekunda, max 2.
Poza tym, wyobraźcie sobie sytuację z perspektywy pieszego - idziesz poboczem, a tam pół metra od ciebie debile jeżdżą jak oo autostradzie.

Nawet jak kiedyś przejechaliśmy psa już przejechanego przez kogoś, to nawet nie dało się rozpocząć hamowania przed przejechaniem jego truchła, a to był bardzo duży pies.
Wyobraźcie sobie starcie z dzikiem czy jeleniem. Czy po prostu pieszym, który musi przejść na drugą stronę ulicy, bo ma przystanek, a idzie z prostopadłej drogi, więc nie miał gdzie przejść w zabudowanym.
MKM-owie to jednak wielkie: xD

Awatar użytkownika
lucapacioli
Dyspozytor
Posty: 634
Rejestracja: 26 gru 2009, o 21:42
Lokalizacja: Wieliczka/Kraków, os.Widok

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#972 Post autor: lucapacioli » 24 sty 2020, o 17:22

PanA pisze:We Włoszech jeżdżą dość brawurowo, ale nie szybko, to jest różnica. Stłuczki, zarysowania są częste, ale hospitalizacja i śmierć dużo rzadsze niż w Polsce.
Jeśli chodzi o Włochy, to mam doświadczenia tylko z większymi miastami, gdzie ciężko o szybką jazdę ze względu na natężenie ruchu . Natomiast ogólne podejście do przepisów jest bardzo "liberalne", chociaż to też zależy od miasta, bo w takim Mediolanie czy Bari wygląda to bardziej jak u nas, natomiast w Rzymie, Katanii czy zwłaszcza Neapolu, trzeba się przestawić, że znaki czy sygnalizacja są tylko luźną wskazówką, a skuterów nie dotyczą w ogóle; )
lepiej milczeć i sprawiać wrażenie głupiego, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości

Awatar użytkownika
Locutus
Moderator
Posty: 7354
Rejestracja: 19 wrz 2009, o 07:40
Lokalizacja: Romilly-sur-Seine
Kontakt:

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#973 Post autor: Locutus » 25 sty 2020, o 09:59

Pozdrawiam serdecznie z mojego francuskiego małego miasteczka wielkości Brzeska, gdzie kierunkowskaz uznawany jest powszechnie za opcjonalny, a przekraczanie prędkości na wąskiej uliczce między domkami o dobre 50 km/h czy jazda ciężkim zygzakiem po pijaku są normą…
LOKI
Komunikacja miejska ma być dla ludzi. Nigdy na odwrót.

Jacek Fink-Finowicki
Miłośnik
Posty: 95
Rejestracja: 17 wrz 2019, o 15:04
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#974 Post autor: Jacek Fink-Finowicki » 25 sty 2020, o 23:01

Locutus pisze:Pozdrawiam serdecznie z mojego francuskiego małego miasteczka...
Będąc swego czasu na francuskiej wiosce dużo jeździłem rowerem i do dziś pamiętam jak na widok, że zamiast się zatrzymać rowerem przed znakiem stopu jedynie mocno zwolniłem (przecież z roweru widziałem pustkę na drodze po obu stronach) usłyszałem od okolicznego mieszkańca: Roulez bien à droite!

Awatar użytkownika
Locutus
Moderator
Posty: 7354
Rejestracja: 19 wrz 2009, o 07:40
Lokalizacja: Romilly-sur-Seine
Kontakt:

Bezpieczeństwo / kultura / prawo / korki na drogach

#975 Post autor: Locutus » 26 sty 2020, o 09:36

Ach… Rowerzyści we Francji to osobny temat… Zwłaszcza ci paryscy, którzy uważają, że przepisy ruchu drogowego wcale ich nie dotyczą… Światło zmienia się na żółte, potem na czerwone, samochody stają, rowerzyści jadą dalej… Przecież to światło to tylko dla samochodów, nie?

Pozdrawiam!
LOKI
Komunikacja miejska ma być dla ludzi. Nigdy na odwrót.

ODPOWIEDZ

Wróć do „I. Kraków w dyskusji”